• Piotr Zarychta
PostPrime/Post prime News/Wyniki/Środa w NBA: Brak gwiazd, powroty Lillarda i Duranta

Środa w NBA: Brak gwiazd, powroty Lillarda i Duranta

Nikola Jokic, Luka Doncic i Zion Williamson dostali w środę wolne, obniżając rangę spotkań. Damian Lillard wrócił do Portland, ale koszykarsko nie będzie miło wspominał tego powrotu.

10 środowych meczów w telegraficznym skrócie:

  • Bulls notują ważne zwycięstwo w Charlotte
  • Darius Garland wraca w glorii zwycięstwa, Donovan Mitchell rzuca 45 punktów Pistons
  • Clippers ze spacerkiem w stolicy USA
  • Heat kończą serię porażek, pokonując Kings
  • Pelicans bez Ziona nie mają problemów w Houston
  • Anthony Edwards oddaje 5 rzutów i wygrywa mecz, bo Mavericks bez Luki są tak słabi
  • Magic przełamują się w San Antonio, dobry mecz Sochana
  • Thunder w meczu na szczycie pokonują Nuggets bez Jokicia
  • Kevin Durant wraca w glorii i chwale na Brooklyn
  • Damian Lillard też wraca, ale do Portland i bez glorii i chwały

Charlotte Hornets (10-36) – Chicago Bulls (23-26) 110:117

  • Coby White rzucił 35 punktów, potwierdzając że Bulls stają się jego drużyną. Dołożył do tego 7 zbiórek i 9 asyst.
  • Hornets przegrali już piąty raz z rzędu, grali bez kontuzjowanego LaMelo Balla i ich sezon wygląda naprawdę fatalnie.
  • Jedyną jaskółką jest Brandon Miller, który w ostatnich tygodniach gra najrówniej w całym zespole.
  • Przeciwko Bulls rzucił 21 punktów, 30 i 15 zbiórek dołożył Miles Bridges, a P.J. Washington 26.

Cleveland Cavaliers (29-16) – Detroit Pistons (6-41) 128:121

  • Darius Garland wrócił do gry po złamaniu szczęki i od razu wyszedł w pierwszej piątce spotkania z Pistons.
  • Zagrał tylko 20 minut, rzucił 19 punktów, ale fragment meczu grany z nim Cavs przegrali różnicą aż 16 punktów.
  • Na szczęście dla nich było jeszcze 28 minut bez Garlanda, które Cavs wygrali różnicą 23 punktów, a co za tym idzie cały mecz.
  • Będący ostatnio w wielkiej formie Donovan Mitchell rozstrzelał się na 45 punktów, trafiając 6 trójek i rozdając jeszcze 8 asyst.
  • 20 ze swoich punktów zdobył w ostatniej kwarcie, utrzymując gospodarzy meczu na prowadzeniu do samego końca.
  • Cavs wygrali ostatnich 8 meczów przeciwko Pistons.

Washington Wizards (9-38) – Los Angeles Clippers (31-15) 109:125

  • Kiedy wygrywasz jedną z kwart 40:19 to masz duże szanse na zwycięstwo. Szczególnie jeśli jesteś tak dobrą drużyną jak Clippers, a twoim rywalem są Wizards.
  • Tak wysoko trzecią kwartę wygrali goście tego spotkania, a jeśli dodamy do tego prowadzenie w przerwie różnicą 6 punktów, to wiemy, że na ostatnią kwartę można było nie wychodzić.
  • Kawhi Leonard rzucił 31 punktów, James Harden dodał 25, a Paul George odpoczywał, bo nie było sensu grać przeciwko tak słabemu rywalowi.
  • Clippers zakończyli miesiąc bilansem 12-3 i są w trakcie serii 7 meczów wyjazdowych. Póki co wygrali 3 mecze i przegrali 1.

Miami Heat (25-23) – Sacramento Kings (27-19) 115:106

  • Z każdego dołka da się wyjść. I Miami Heat też wyszli ze swojego, który trwał aż 7 spotkań. Erik Spoelstra w całej swojej karierze nigdy wcześniej nie przegrał tylu spotkań z rzędu.
  • Łapiący coraz lepszą formę Jimmy Butler rzucił 31 punktów, dostał wsparcie z ławki od Josha Richardsona, który trafił 6 trójek i uzbierał 24 punkty.
  • Dzięki tej wygranej Heat mają w swojej historii już 1500 zwycięstw w sezonie regularnym.
  • Dla pokonanych 13. triple-double w sezonie zanotował Domantas Sabonis (19/17/13), a Keegan Murray trafił 7 trójek w drodze do 33 punktów.
  • Kluczowe dla pokonania Kings okazało się zatrzymanie De’Aarona Foxa. Rozgrywający gości trafił tylko 4 z 16 rzutów z gry i skończył z 13 punktami.

Houston Rockets (22-25) – New Orleans Pelicans (27-21) 99:110

  • Zion Williamson dostał wolne, ale to nie zatrzymało Pelicans przed pokonaniem Houston Rockets.
  • Duet Brandon Ingram – Jonas Valanciunas łącznie uzbierał 49 punktów i 24 zbiórki.
  • Goście zaczęli czwartą kwartę z przewagą 5 punktów, po czym rzucili pierwsze 15 punktów ostatniej odsłony spotkania i na 6 minut przed końcem prowadzili różnicą 20 punktów.
  • Dla gospodarzy 31 punktów rzucił Jalen Green, ale brakowało mu wsparcia. Alperen Sengun wyraźnie przegrał rywalizację z Valanciunasem. Turek skończył mecz z 10 punktami (4/11 z gry), 10 zbiórkami i 5 asystami.

Minnesota Timberwolves (34-14) – Dallas Mavericks (26-22) 121:87

  • Do przerwy jeszcze jakoś to wyglądało dla Mavericks grających bez Luki Doncicia i Kyriego Irvinga. Po trzech kwartach przegrywali 13 punktami, więc nie było wstydu. Ale w ostatniej zostali rozjechani 38:17 i nie było co zbierać.
  • Anthony Edwards postanowił nie rzucać do kosza, oddał tylko 5 prób z gry w całym spotkaniu, wszystkie w pierwszej kwarcie.
  • W tej sytuacji pierwsze skrzypce grał Karl-Anthony Towns, autor 29 punktów i 9 zbiórek.

San Antonio Spurs (10-38) – Orlando Magic (25-23) 98:108

  • Końcowy wynik tego meczu zakłamuje prawdziwy obraz. Po trzech kwartach Magic prowadzili różnicą 19 punktów i Spurs tylko niwelowali stratę w ostatnich 12 minutach gry.
  • Paolo Banchero rzucił 25 punktów, Franz Wagner 20 i Magic mogli wreszcie cieszyć się z wygranej.
  • Ostatnie tygodnie nie są dla nich najlepsze. Na szczęście w konferencji wschodniej oznacza to osunięcie się w tabeli w okolice 8. miejsca. Bo drużyny, które są za nimi też dość regularnie przegrywają.
  • Victor Wembanyama kolejny raz przekroczył granicę 20 punktów, tym razem notując ich 21. Dołożył do tego 8 zbiórek i 5 bloków.
  • Jeremy Sochan był bardzo skuteczny w swojej grze. Trafił 8 z 13 rzutów z gry i skończył z double-double złożonym z 18 punktów i 12 zbiórek.

Oklahoma City Thunder (33-15) – Denver Nuggets (33-16) 105:100

  • Taki mecz, mogło być takie widowisko, a zabrakło Nikoli Jokicia i Jalena Williamsa. Skwapliwie wykorzystali to Thunder i przesunęli się z powrotem w tabeli przed Nuggets.
  • Shai Gilgeous-Alexander zdobył 34 punktów i skończył styczeń z 14 spotkania, w których przekraczał granicę 30 oczek.
  • Jokic dostał wolne ze względu na ból w dolnej części pleców, a Williams ze względu na kostkę.
  • W tej sytuacji więcej zależało w ataku od Cheta Holmgrena. Kandydat do nagrody debiutanta roku miał 18 punktów, 13 zbiórek i 5 bloków.
  • To zwycięstwo jest też o tyle ważne, że Thunder zamykają serię w sezonie z Nuggets wynikiem 3-1. A patrząc na ich zbliżony bilans może się to okazać kluczowe przy zdobyciu przewagi parkietu na playoffs.

Brooklyn Nets (19-28) – Phoenix Suns (28-20) 120:136

  • Kevin Durant mówił przed meczem, że za krótko grał w Nets i zostawił zbyt mało dobrego po sobie, żeby dostać pożegnalne wideo. Mimo wszystko je dostał:

  • A potem dał show, przypominając kibicom co stracili wraz z jego odejściem. 33 punkty, 10/16 z gry, 8 asyst, 2 bloki i najlepsze w meczu +20 z nim na boisku.
  • Czasem mam wrażenie, że Durant i Booker przed meczem ustalają sobie mówiąc kto danego dnia będzie rzucał, a kto rozgrywał.
  • Suns trafili aż 62% rzutów z gry, 50% trójek i mieli aż 35 asyst. Nieźle jak na drużynę bez rozgrywającego.
  • A Nets? To musi być bardzo przykre gdy trafiasz 50% rzutów z gry, 41% trójek, a przegrywasz u siebie mecz różnicą 16 punktów.

Portland Trail Blazers (15-33) – Milwaukee Bucks (32-16) 119:116

  • Najpierw był tribute:

  • Potem była końcówka, w której Damian Lillard mógł oddać rzut na zwycięstwo, ale przy podwojeniu Malcolma Brogdona zdecydował się podać do Brooka Lopeza, a ten spudłował trójkę.

  • Jakby nie patrzeć słodko-gorzki powrót Damiana Lillarda do Portland. Kibice świetnie go przywitali, ale gracze Blazers bardzo chcieli coś udowodnić.
  • Kluczowy rzut w końcówce trafił Anfernee Simons, po którym był zimny w swoim zachowaniu jak Dame w najlepszych czasach.
  • Blazers byli też na tyle sprytni, że gdy na 5 sekund przed końcem prowadzili 3 punktami nie dali rywalom nawet oddać rzutu zza łuku, wysyłając od razu Giannisa Antetokounmpo na linię rzutów wolnych.
  • To zwycięstwo może być dla nich ważniejsze od jakiegokolwiek innego w tym sezonie i będą je długo pamiętać.
Podziel się:
Poprzedni Wpis
Następny Wpis
Dołącz do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *